Przyrost naturalny


Liczba mieszkańców Ziemi przekroczyła już 5 miliardów i co roku powiększa się o dalsze 90 milionówy czyli mniej więcej tyle, ile wynosi liczba ludności Wielkiej Brytanii, Holandii i Belgii razem wziętych.



Liczba mieszkańców Ziemi rośnie coraz szybciej. Nigdy wcześniej przyrost ludno­ści nie osiągnął 1,7% rocznie. Tak gwał­towny przyrost ludności sprawia, że coraz wyraź­niej uświadamiamy sobie, że zasoby naszej planety są ograniczone.

Liczba ludności zwiększa się, kiedy współczyn­nik urodzin, czyli liczba nowo narodzonych dzie­ci na 1000 mieszkańców kraju w danym roku, jest większy niż współczynnik zgonów, czyli liczba zmarłych na 1000 mieszkańców. Różnica między tymi dwoma współczynnikami to właśnie przyrost naturalny, który zwykle wyrażany jest w promi­lach lub procentach. W kraju, w którym współ­czynnik urodzin wynosi 2% (czyli 20 urodzin na 1000 mieszkańców), a współczynnik zgonów 1% (czyli 10 zgonów na 1000 mieszkańców), przyrost naturalny wynosi 1%.  Naukowcy oceniają, że liczba 5,4 mld ludzi za­mieszkujących naszą planetę w 1991 r. stanowiła 6-7% wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek żyli na świecie. Oczywiście liczba mieszkańców Ziemi przed 1800 r. p.n.e. określana jest jedynie w przy­bliżeniu. Również dzisiaj liczba ludności w nie­których regionach świata podawana jest jedynie szacunkowo. Mimo to, naukowcom udało się spo­rządzić wykres przedstawiający przyrost naturalny ludności Ziemi. Pierwszy znaczny przyrost lud­ności świata wystąpił prawdopodobnie około 8000 roku p.n.e. To mniej więcej w tym czasie ludzie zaczęli osiedlać się na stałe i uprawiać ziemię. Naszą planetę zamieszkiwało wówczas w przybli­żeniu ok. 5 min ludzi, a następnie mniej więcej co 1500 lat liczba ta podwajała się, aż w 1650 roku osiągnęła 500 min. Współczynnik przyrostu natu­ralnego był wówczas bardzo niski i wahał się pomiędzy 0,04 a 0,06% rocznie. Przyczyniały się do tego trudne warunki życia, duża śmiertelność niemowląt, głód, choroby, klęski żywiołowe i woj­ny, które pochłaniały tysiące istnień ludzkich. W la­tach 1650-1850 ludność Ziemi po raz kolejny po­dwoiła się i w 1850 roku wynosiła już miliard. Okresy, w których liczba ludności podwajała się, stawały się coraz krótsze. Kiedy przyrost wahał się w okolicach 0,05%, podwojenie liczby ludności trwało około 1500 lat, przy wskaźniku 0,3 do 0,4% wystarczyło już tylko 200 lat.

W XIX wieku zmiany społeczne i ekonomicz­ne doprowadziły do poprawy standardu życia wielu rodzin w Europie i Ameryce Północnej. Upow­szechnienie znajomości zasad higieny i postęp medycyny przyczyniły się do spadku współczyn­nika zgonów, co w połączeniu z nadal wysokim wskaźnikiem urodzin spowodowało gwałtowny przyrost liczby ludności po roku 1800.


Wiek XX


W przeciwieństwie do Europy i Ameryki Północ­nej, na pozostałych kontynentach aż do lat 20. XX wieku liczba ludności nie wzrastała tak szybko. Dopiero po 1920 r. nastąpiła „zamiana ról". W Eu­ropie i Ameryce Północnej przyrost naturalny za­czął się zmniejszać, natomiast w Afryce, Azji i Ameryce Południowej gwałtownie zaczęła rosnąć liczba ludności. Od lat pięćdziesiątych naszego stu­lecia bogatsze kraje świata (tzw. kraje rozwinięte) cechuje przyrost rzędu 0,5 procenta rocznie, pod­czas gdy w tych biedniejszych (tzw. rozwijających się) oscyluje on wokół 2-2,5%, czyli jest niemal pięciokrotnie wyższy. W ciągu ostatnich dwustu lat model rodziny w krajach europejskich zmienił się zasadniczo. Obecnie jest w niej o połowę mniej dzieci, a każde z nich ma przed sobą średnio 75 lat życia. W roku 1750 przeciętny noworodek mógł liczyć jedynie na 35 lat życia.


Kraje rozwijające się


Prognozowana długość życia wydłużyła się rów­nież w krajach rozwijających się, wciąż jednak jest ona krótsza niż w krajach rozwiniętych. W Afryce wynosi ona obecnie 53 lata, w Azji 61, a w Ame­ryce Łacińskiej 67 lat.

Dzięki rozwojowi opieki zdrowotnej spadła śmiertelność w krajach rozwijających się. Przy tym wskaźnik urodzin wciąż utrzymuje się na wyso­kim poziomie, zwłaszcza w społeczeństwach rol­niczych. Na przykład w Kenii, w latach 1965-1989 śmiertelność zmalała o połowę, dzięki czemu wskaźnik przyrostu naturalnego zwiększył się do 3,8% rocznie. Tak wysoki przyrost powoduje, że liczba mieszkańców Kenii podwoi się przed upły­wem kolejnych dwudziestu lat. W krajach Trzeciego Świata odsetek mieszkań­ców poniżej 15. roku życia wynosi około 37%, pod­czas gdy ludzie po 65. roku życia stanowią jedynie 4%. Dla porównania, w krajach rozwiniętych odse­tek ten wynosi odpowiednio 22 i 11 procent. Taka struktura ludności w krajach rozwijających się stwarza ogromne problemy. Zbyt mało jest bowiem ludzi w tzw. wieku produkcyjnym, aby wyżywić i wykształcić ogromną grupę młodych ludzi, któ­rzy nie przysparzają jeszoze państwu żadnych do­chodów. W krajach rozwiniętych mamy do czynie­nia z odwrotną sytuacją, tu bowiem państwo musi wspomagać coraz liczniejszą rzeszę ludzi w wieku poprodukcyjnym, tj. po 65. roku życia.


Prognozy na przyszłość


W krajach rozwiniętych o niskim przyroście natu­ralnym najczęściej spotykanym modelem rodziny jest „2 + 1". W niektórych z nich przyrost jest wręcz ujemny. Przykładem mogą być Niemcy, w których w latach osiemdziesiątych liczba ludności zmniej­szała się o 0,1 procenta rocznie.

Rządy wielu krajów rozwijających się propagują wśród obywateli metody kontroli urodzeń. W 14 z nich, w tym w Chinach i Indiach, przeciętna licz­ba dzieci w jednej rodzinie zmniejszyła się od lat 70. o dwie trzecie. W Chinach udało się zmniej­szyć przyrost naturalny do 1,3% rocznie. Proble­mem pozostaje jednak, że rodzina chińska przede wszystkim stara się o syna, który będzie mógł utrzymać rodziców. Wobec tego córki traktuje się okrutnie, czasem wręcz się ich pozbywając

Mimo podejmowanych prób ograniczenia przy­rostu naturalnego, przez następne kilkadziesiąt lat liczba mieszkańców Ziemi wciąż będzie lawino­wo wzrastać. Według ekspertów z ONZ, w 2000 roku Ziemię będzie zamieszkiwało ponad 6,2 mi­liarda ludzi, w 2025 r. będzie to już 8,5 mld, a około 2120 r. - 11,6 mld. Jeśli natomiast nie powiodą się działania na rzecz ograniczenia liczby dzieci w ro­dzinie, podejmowane obecnie w krajach rozwija­jących się, to liczba ta może sięgnąć 14 miliardów.

95 procent tych ludzi będzie mieszkało w kra­jach Trzeciego Świata. Kraje te, słabo rozwinięte, nie będą w stanie wyżywić tak ogromnej liczby ludzi. Dlatego niezbędne wydają się takie działa­nia, które spowodują, że obecny model rodziny w tych państwach tj. „2 + 4" zostanie zastąpiony modelem „2 + 2". Aby to osiągnąć, nie wystarczy tylko popularyzować metody kontroli urodzin. Przede wszystkim trzeba starać się, by zmiany spo­łeczne i ekonomiczne przyczyniły się do podnie­sienia warunków życia w tych krajach, dzięki czemu rodzice nie będą już na starość potrzebo­wali wsparcia licznego potomstwa.